Przepuklina pooperacyjna - czym jest i jakie są przyczyny jej powstawania. Każdy zabieg chirurgiczny wiąże się dla pacjenta z większym bądź mniejszym ryzykiem wystąpienia różnego rodzaju powikłań. Zdarzyć się może, że w wyniku przebytej operacji u pacjenta rozwinie się tzw. przepuklina pooperacyjna (przepuklina w bliźnie Jakub Rzeźniczak pokazał twarz po operacji nosa. Zareagował na niemiły wpis. W ubiegły wtorek (15 listopada) Jakub Rzeźniczak przeszedł operację wskutek kontuzji, której nabawił się na Następnie dokonuje korekcji chrząstek, kości i tkanek miękkich, aby uzyskać oczekiwany kształt i proporcje nosa. Po operacji pacjent musi pozostać pod opieką medyczną przez kilka godzin, a następnie jest wypisywany do domu. Efekty operacji nosa Efekty operacji nosa są zależne od rodzaju zabiegu, który został wykonany. Wkrótce po poza tym z nosa wydziela mi sie bardzo nieprzyjemny rybi zapach. chodze co miesiac na wizyte kontrolna, na ktorej dowiaduje sie, ze trzeba czekac. na poczatku powiedziano mi, ze po 6 tygodniach wszystko bedzie lepiej, a to juz 4 miesiace. bardzo prosze o pomoc. Osoby z tendencją do tworzenia się blizn, chorobami zakrzepowo-zatorowymi i niedokrwistością bezwzględnie powinny zrezygnować z operacji. Przeciwwskazaniem do korekty nosa jest również zdiagnozowana cukrzyca, nadciśnienie, skazy krwotoczne oraz ropne zapalenie zatok. Sprawdź: Rodzaje operacji plastycznych nosa. Jednym zdaniem: przesłaniał mi on cały świat, w przenośni i dosłownie. Niejednokrotne próby zaakceptowania siebie z taki nosem nie dawały rezultatów. Po paru latach wahań postanowiłam, że poddam się operacji plastycznej, w końcu przyszedł dzień, że zdecydowałam się na nią na 100%. Pierwszą „przeszkodą” były jak żyć po nieudanej operacji nosa robilam juz u innego chirurga. nie wrocilam do tamtego partacza bo po tym jak mi zrobil zabieg to byl skandal. przez 4 miesiace chodzilam tylko w okularach Określ, czego oczekujesz po korekcji nosa; Funkcjonalna plastyka nosa poprawia jakość życia; Jak przygotować się do operacji nosa? Jak przebiega operacja nosa? Jak wygląda opatrunek po operacji nosa? Pilnuj wizyt kontrolnych po operacji; Nos idealny, czyli jaki? Wiele osób nie akceptuje kształtu czy długości swojego nosa. Poddanie się usunięciu tamponady nosa w 1-2 dobie po operacji. Zgłoszenie się na usunięcie szwów z nosa w 7. dobie po operacji oraz ewentualnie płytek stabilizujących z przegrody nosa w 7-14 dobie po operacji. Utrzymanie opatrunku zewnętrznego na nosie przez 7 dni. Przyjmowanie przypisanego antybiotyku przez 7 dni. Nawilżanie Ostateczny kształt piersi po takiej operacji uzyskuje się najwcześniej 6 miesięcy po operacji, do tego czasu piersi mogą się jeszcze mocno zmienić, i to na plus, czego życzę. Proszę zachować cierpliwość, stosować się ściśle do zaleceń pooperacyjnych i pozostawać w kontakcie/zaufaniu do Lekarza Operującego. HiSv5. Operacja plastyczna nosa, obok powiększania piersi i liposukcji, jest jednym z najpopularniejszych zabiegów przeprowadzanych przez chirurgów plastycznych. Dzięki korekcji nosa pacjenci mogą pozbyć się krzywego i garbatego nosa, a także wyleczyć choroby zatok przynosowych. Operacja plastyczna nosa pozwala również na usunięcie wad wrodzonych, a także na usunięciu przeszkód utrudniających oddychanie. Zabieg przeznaczony jest dla pacjentów w każdym wieku, którzy zakończyli wzrost i rozwój nosa,wysoki nos,nos opadający,nos długi,kulka na koniuszku nosa,korekta nosa po uprzednich zabiegach korekcyjnych,wtórna korekcja nosa,korekcja nosa po do operacji plastycznej nosazdiagnozowana niedokrwistość,skazy naczyniowe,nieuregulowane nadciśnienie tętnicze,ropne zapalenie zatok i twarzy, zabieguW zależności od zakresu operacji korekcja nosa przeprowadzana jest w znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Większość nacięć wykonuje się wewnątrz nosa dzięki czemu unika się widocznych blizn. W miejscu nacięć na skórze i błonie śluzowej zakłada się szwy rozpuszczalne, które nie wymagają zdejmowania. W pierwszym etapie operacja plastyczna nosa polega na odseparowaniu skóry od nosa, czyli odsłonięciu szkieletu chrzęstnego i kostnego. Następnie lekarz modeluje odsłoniętą część, usuwając przy tym częściowo chrząstki skrzydłowe i formując koniec nosa. Jeśli istnieje taka potrzeba usuwany jest także garbek i zwężana jest kostna część nosa. Przy zszywaniu ran wprowadza się do nosa setony, stabilizuje przegrodę nosową i zakłada gips, który ma za zadanie podtrzymać nowy kształt plastyczna nosa odbywa się w ramach chirurgii jednego dnia, co oznacza, że już po jej zakończeniu pacjent może zostać wypisany do domu. Po zabiegu korekty nosa może się pojawić obrzęk, ustępujący zazwyczaj po okresie ok. 3-4 tygodni od operacji. Pierwszego dnia po zabiegu należy pozostać w łóżku z głową uniesioną wyżej i stosować zimne okłady zmniejszające krwiaki i obrzęki. W ciągu następnych kilku dni nie należy zbyt aktywnie usuwać wysięku z nosa. Przez trzy kolejne miesiące należy unikać przegrzewania się i oziębiania. Dodatkowo, po korekcji nosa może on być bardzo wrażliwy na urazy, dlatego zaleca się unikanie uprawiania sportów, gwałtownych ruchów, wysiłku, a także rezygnację z korzystania z solarium czy sauny. Pacjent uzyskuje odpowiedni wygląd już po miesiącu od operacji, jednak nos, aby wygoić się całkowicie potrzebuje ok. pół roku. Witam. Jestem miesiąc po zabiegu, postaram się w szczegółach opisać co nastąpiło. !!!UWAGA!!! Post dla potomnych, szukających informacji na ten temat. Ja sam szukałem i nie wiele znalazłem, dlatego zostawiam dla innych. Przebieg endoskopowej operacji prostowania przegrody nosa (septoplastyka) + obkurczanie dolnych małżowin nosowych metodą koblacji (celon) Operacja została wykonana w ciągu jednego dnia na śródmieściu w Warszawie. Przebieg był w porządku, nie wystąpiły żadne nadzwyczajne sytuacje. Zabiegi były robione prywatnie a na termin czekałem 2 tygodnie. Do operacji potrzebne było wcześniejsze aktualne badanie tomografii komputerowej nosa plus rynomanometria robiona na miejscu. Wykonano mi badanie rynomanometrii ( dmuchanie nosem w takie słuchawki podłączone do komputera) Po badaniu otrzymałem wynik i pielęgniarka skierowała mnie do Sali szpitalnej gdzie otrzymałem miejsce oraz strój do przebrania się. Musiałem przebrać się, zostawiając na sobie jedynie majtki i skarpetki oraz taką nylonową narzutkę. Jak się przebrałem przyszedł czas na dopełnienie formalności i rozmowa z pielęgniarką na temat przebiegu operacji. Następnie przyszedł chirurg i zapytał czy mam jakieś pytania. Potem przyszedł anestezjolog z taką małą niebieską tabletką, która miała pomóc przezwyciężyć mi nerwy. Jej działanie określam jako 50/50 ponieważ, była to pochodna imidazobenzodiazepiny i po jej zażyciu odczuwałem różne uczucia, począwszy od strachu, przez dreszcze, aż po śmiech. Po o 20 minutach od tabletki przyszła pielęgniarka i powiedziała że idziemy na blok operacyjny. Na bloku kazano mi usiąść na stole i pielęgniarka wkuła mi wenflon trochę zabolało, ale byłem zmulony tą tabletką więc nie narzekałem. Następnie wiem że próbowali mnie zagadać, na temat życia prywatnego ale nie wiele z tego pamiętam. Po wbiciu igły z wenflonem, pielęgniarka wpuściła mi taki żółty płyn i jak leciało zdążyłem zapytać co to jest a ona odpowiedziała „to takie coś by pana rozweselić troszkę”. Świetny żart! :) Było to ostatnie co pamiętam z bloku operacyjnego, wiem że siedziałem na stole i stało się to bardzo szybko. Następne co pamiętam to rozmowa z pielęgniarką w Sali wybudzeń. Najciekawsze jest to że zabieg miałem ok godziny 11 a pamiętam wybudzenie ok godziny 14, gdzie sąsiad z Sali twierdził że już gadałem od 13, więc narkoza wymazała mi pamięć na godzinę po wybudzeniu, oraz przed tak, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć że byłem bardzo zaskoczony, bo nie wiedziałem kiedy to wszystko się stało. To były ułamki sekund, taka, bym powiedział teleportacja, ale bardzo pozytywna! Po wybudzeniu czułem się dobrze, nie było bólu, może lekki dyskomfort z gardła po rurce od intubacji, ale za chwile dostałem ketonal przez wenflon i przestało boleć. Nie długo potem przyszedł lekarz i powiedział że wszystko poszło ok i wkrótce będę wracał do domu. W nosie miałem żelowe opatrunki co całkowicie blokowało dopływ powietrza a na zewnątrz bardzo prosty z gazy opatrunek który zmieniało się co chwile. Po wyjściu z kliniki, najgorsza była pierwsza noc w domu, bo występowało krwawienie, nie jakieś tam obfite ale cały czas, co zmuszało mnie do „skręcania” nowych opatrunków co kilka minut i tak przez całą noc. Dlatego noc nie przespana, następnego dnia zaobserwowałem efekt rozpuszczania się tych opatrunków, aczkolwiek nie tak piorunujący jak w reklamach, po prostu, musiałem płukać nos, wodą fizjologiczną w spreyu, co przyśpieszało efekt gojenia. Najgorsze w tym wszystkim było przyzwyczajenie się do oddychania przez usta, ponieważ nos jest zablokowany, aż do momentu wizyty kontrolnej na której odsysają opatrunki. Nie miałem stosowanej żadnej tamponady z gazy jak to dają w szpitalach tylko fibrynowe opatrunki, które poza zatykaniem nosa nie przeszkadzały. Co do bólu, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć że go praktycznie nie ma, a jeśli się jakiś pojawia to bardzo mały i przeciwbólowa działa skutecznie. Po operacji otrzymałem leki, w tym antybiotyk, probiotyk oraz lek na powstrzymywanie stanów zapalnych. Co do strachu, oczywiście był duży ale w zasadzie, nie wiedziałem kiedy to wszystko się stało bo działo się to bardzo szybko, dzięki czemu oszczędziłem sobie nie przyjemnych wrażeń takich jak np podczas sedacji. Pierwsza wizyta kontrolna: Odessanie opatrunków, dość szybko i prawie bezboleśnie. Przyjemne uczucie chwilowego odetkanego nosa po jednej stronie to coś, na co warto było czekać 3 koszmarne doby. Po wyjęciu żelów żadnego krwawienia. Powinno się wyciągać żele po 7 dniach, ale ja nie wytrzymałem. Kolejny przełom nastąpił po 3ch dniach, kiedy przestał przeszkadzać uciążliwy ból związany z rozpuszalnymi szwami w środku. Następna poprawa po 7 i 10 dniu gdzie ból znika całkowicie a nos jest bardziej drożny, ale nie całkiem, ja bym powiedział ok 40% Mając na myśli ból, to wyraziłbym to skalą od 1 do 10, i moim zdaniem nie było chwili gdzie ból byłby większy niż jakieś 4/10. Więc nie ma obawy, ta operacja nie boli! Ponoć boli wyciąganie klasycznej tamponady która zrobiona jest z bandaży, ale takie archaiczne metody stosowane są wyłącznie w szpitalach. Ja miałem 2 nie duże ( wielkości palca ) gąbeczki żelowe, które odessano mi po 3 dniach. Ich zastosowanie sprawia że nie ma większego krwawienia, nie ma bólu a wyciąganie jest niemal przyjemne. Powikłania: Nie wszędzie, ale u mnie wystąpiły powikłania pooperacyjne w postaci krwiaka. Takie powikłania często występują, jeśli po operacji nadużywa się swoich sił i jest bardzo gorąco. Są też inne przyczyny. Generalnie krwiak blokował silnie jedną dziurkę, robiono mi drenaż czyli odsysanie krwi z krwiaka. Nie boli, może lekko nie przyjemne. Odsysanie miałem 4 razy i raz założono mi płytki plastikowe, na samym początku krwiaka, płytki miały usztywnić przegrodę i ścisnąć krwiaka ale mój organizm ich nie przyjął, ciągle kichałem i wyrwało mi je z nosa. Płytek nie polecam, przeszkadzają, bolą, są okropne. Miałem je tydzień, po wyciągnięciu zakładano mi po małej gąbeczce żelowej do nosa, przez którą mogłem oddychać. Gąbka utrzymywała się przez 24h po czym wędrowała w stronę gardła. Pierwszą połknąłem, a dwie kolejne już wyciągnąłem, kiedy były w stanie rozkładu. One miały uszczelnić krwiaka i spełniały swoją role przez 24h. Drenaż krwiaka był robiony co 2 dni w efekcie czego po tygodniu zmagań krwiak ustąpił. Podsumowując. 3 tygodnie męki, liczę razem z powikłaniami, najgorsze, 3 pierwsze doby, potem ból ze szwów i na koniec obrzęk nosa. Obecnie jest miesiąc po operacji i dalej lekko potrafi mi zatkać jedną dziurkę. Stosują rhinopanteinę. Mimo to widać już znaczną poprawę a końcowy efekt powinien być za 2-3 miesiące. Co do samej operacji. Jest ok, nie ma co się bać, potem jest gorzej, ale do zniesienia. Jeśli macie pytania, pytajcie. *** Post zostawiam dla potomnych. Jeśli macie problem z nosem, warto przemyśleć decyzję o operacji, głupio jej nie podejmować! Warto połączyć 2 zabiegi by uzyskać pełny efekt. Wcześniej, jednak lepiej spróbować leczenia sterydowego i farmakologicznych środków. Pozdrawiam! Część III: Po zabiegu przewieziono mnie na salę, gdzie grono współnieszczęśników dokładnie starała się wywiedzieć w jakim jestem stanie (szczególnie ten najbardziej przerażony moim brakiem EKG, dopytywał mnie o każdy szczegół). Zaraz po zabiegu nie byłem zbyt rozmowny i zasnąłem ale jeszcze tego samego dnia budziłem się i zasypiałem kilka razy. Na szczęście pielęgniarki dawały środki przeciwbólowe, antybiotyki i środki nasenne, bo te pierwsze godziny po zabiegu nie były tak tragiczne. Oczywiście, rzeczywistość, w której mój nos był wypchany tamponem, byłem opuchnięty i dość mocno bolały mnie zęby (efekt odczuć podczas operacji), nie należała do najprzyjemniejszych. Nos był obolały i odczuwalny był wysoki dyskomfort. Następnego dnia lekarze wyciągnęli nam (wszystkim, którzy mieli zabieg poprzedniego dnia) tampony z nosa, co nie należało to przyjemnych odczuć. Było sporo krwi. Do nosa dostaliśmy krople, które należało wpuszczać kilka razy dziennie. Do tego otrzymywaliśmy leki, które miały chyba przyśpieszać gojenie i działały przeciwbólowo. Było też smarowanie nosa specjalną maścią, co wspominam dość beznamiętnie. Faktem jest, że po zabiegu dochodzi do wielu ohydnych aktów, które trzeba wykonywać ze swoim nosem. Z nosa wyłażą skrzepy, jest sporo krwi i mało ciekawych substancji, które się sączą. Wszyscy z nas dość dużo czasu spędzili przy umywalce wydając z siebie paskudne dźwięki opróżniania nosa (gdybym miał wtedy mp3, pewnie bym tego tak nie wspominał - ale nie miałem). W sumie po zabiegu spędziłem jeszcze kilka dni w szpitalu, wśród towarzyszy niedoli. W tym czasie wszyscy towarzysze przeszli swoją kaźnie. Jedni bardzo to przeżywali, ciągle trzymając się za nosy, dłubiąc w nich i wciąż czyszcząc sobie opatrunki, inni znacząco milczeli i przesypiali całe dnie. Ja, ponieważ w tym okresie dotknięty byłem strzałą amora, wszystko przeżywałem dużo spokojniej. Zarówno wcześniejsze straszenie brakiem EKG, znieczuleniem miejscowym, późniejsza kaźń z młotkiem jak i niedogodności pozabiegowe, nie paraliżowały ani nie straszyły mnie. Czułem się dość spokojnie i przeżywałem to niczym świadek nie swojego losu. Chyba w 3-4 dni po operacji zostałem wypisany ze szpitala. Po 7 albo 10 dniach (dokładnie nie pamiętam) czekało mnie zdjęcie szwów i tego plastikowego ustrojstwa, które zostało wepchnięte w każdą z dziurek (przynajmniej tak mi się wydaje). Plastikowe ustrojstwo wspominam dużo gorzej niż cały zabieg i pobyt w szpitalu. Strasznie mi to przeszkadzało. Odczuwałem wysoki dyskomfort z powodu obcego ciała w organizmie (gdybym był kobietą, moje piersi prawdopodobnie odrzuciłyby sylikon). Nos przez cały czas był dość suchy. Dokładnie już nie pamiętam, ale prawie na pewno przez cały okres po zabiegu do wyjęcia szwów, musiałem wpuszczać sobie jakieś krople i smarować nos maścią. Zdjęcie szwów było najbardziej bolesnym przeżyciem z tego wszystkiego. Cała zabawa odbywa się bez żadnego znieczulenia, kompletnie na żywca. Wyciąganie szwów nie należy do przyjemnych, ale nie jest też tragiczne. Tragiczne było wyciąganie moich "ulubionych" plastikowych wkładek z nosa. O ile z jednej wyrwanie jej poszło dość gładko, to z drugiej dziurki wkładka nie chciała za nic wyjść. Ponad 10 minut katowania mi na żywca nosa, zakończyło się sukcesem opłaconym krwotokiem z nosa i przemoczeniem oczu. Płakałem wtedy z bólu po raz pierwszy. Na szczęście o tej traumie zapomniałem dosyć szybko ponieważ dyskomfort jaki wywoływały u mnie wkładki był wart tego poświęcenia. Kilka tygodni później miałem kolejną kontrolę. Zabieg został oceniony jako satysfakcjonujący. Czy było warto? Raczej tak, choć moje podstawowe problemy nie zniknęły. Wciąż nos mi się trochę zatyka (jestem alergikiem więc kataru się nie pozbyłem), ale z pewnością oddycham nosem więcej i łatwiej, i choćby z tego powodu oceniam, że było warto. Mam jednak wrażenie, że nos nie jest w sposób optymalny udrożniony, ponieważ towarzysze z mojej sali twierdzili, iż po zdjęciu wkładek i zaczerpnięciu pierwszego, zupełnie normalnego oddechu, czuli się prawie powaleni na ziemię ilością wciągniętego tlenu. U mnie wciąż nos wydaję się nie do końca drożny, ale być może jest to tylko moje indywidualne odczucie albo specyficzna budowa. Fakt faktem, że zabieg z pewnością warto wykonać i to u rutynowanych lekarzy (tam, gdzie wykonują go masowo, bo tam mają największe doświadczenie). Podsumowując, mogę raczej polecić otolaryngologie na Szaserów. Moimi współpacjentami były osoby z całej Polski, które wychwalały oddział za szybkie terminy (zamiast kilku miesięcy, kilka tygodni) i dobrą opiekę. Oczywiście nie brakowało malkontentów, ale wydaję się, że na przegrodach nosowych to w tym szpitalu znają się dość dobrze. Czytaj pozostałe części: Czytaj pozostałe części: Część I -> Część II ->